Na moim blogu w ostatnim czasie pojawiły się komentarze z pytaniami, w związku z czym pojawia się post odpowiadający:
Temat: “STM32 Primier, a także STM32 vs AVR!”
Tomasz napisał:
Witam,
jestem ciekaw jak postępy?
Głównym celem zakupu Primer’a było dla mnie zapoznanie się z działaniem akcelerometru, który jest tam dostępny. Nie zagłębiałem się jakoś szczególnie w rodziną mikroprocesorów STM32. Udało mi się dosyć ciekawie połączyć Primer’a z zestawem LEGO NXT i M$ Robotics Studio - primer robił za dżojstik do komputera, który za pomocą bluetooth’a w czasie rzeczwistym sterował robotem z klocków. Całkiem fajnie to wyszło, jak znajdę czas to pożyczę zestaw LEGO, zbuduję robota, nakręcę filmik i zaprezentuję całość tutaj.
Temat: “O laptopach w ogóle i w szczególe - moja nowa zabawka - Dell Latitude X300″
keV napisał:
Witaj masz jeszcze tego laptopa ?? Może napisałbyś recenzję na temat jego mobliności, ile bateria Ci trzyma, jak wpływa na pracę brak wbudowanego napędu CD/DVD , ogólnie jak Ci sie na nim pracuje bo sam planuję zakup tego model ale nie jestem jeszcze przekonany.
Poprzednio było dużo o specyfikacji sprzętu, więc nie będę się powtarzał. Może tylko tyle: procesor + 1gb ramu przy mojej (amatorskiej) optymalizacji windowsa xp w zupełności wystarcza - działam na tym lapku w Matlabie, VS2008 i Xilinxie (oczywiście nie wszystko na raz;) i daję radę. Nie jest demonem szybkości, ale nie jest jakoś koszmarnie wolny. Większym problemem jest wielkość matrycy (przy tego typu programach, w których naraz chce się widzieć dużą porcję kodu i kilka dodatkowych okienek).
Brak napędu CD/DVD - posiadam stację dokującą, więc jeśli trzeba to mam CD/DVD. Pamiętam, że używałem tego tylko na początku przy instalacji (oczywiście bez tego też dałoby radę) i ostatnio gdy byłem w domu i grałem w Baldurs Gate I i nie miałem obrazu płyt.
Bateria - jak pisałem obie są już zużyte - jedna 60kilka % początkowej pojemności, druga (ta w stacji dokującej) - poniżej 50%. Z tego powodu nie ma co liczyć na kilkugodzinne maratony. Ostatnio jadąc z Leszna do Poznania grałem sobie w Baldurs Gate - chodził CD, jasność średnia, gra (pełne obciążenie procesora) i na całą podróż starczyło (1h 20 min). Oczywiście takie rzeczy jak karty sieciowe czy inny zbędny sprzęt był wyłączony (irda, bluetooth).
Wady - dotychczas zawsze pisałem o zaletach, więc dziś dla odmiany o wkurzających kwestiach odnośnie laptopa - jasne punkty na matrycy - podobno większość dell’i z tego rodzaju ma jaśniejsze pola w centralnej części matrycy (coś jak “emotka” buźkka - ). W niektórych sytuacjach jest to wyraźne, jednak nie przeszkadza w pracy. Teraz ostatnio odkryty problem z zewnętrznym dyskiem twardym. Kupiłem sobie dysk zewnętrzny 2,5 cala na usb i o dziwo na laptopie kablem z zestawu nie mogę go uruchomić (za duży prąd pobierany) :/ jest to o tyle irytujące, że wcześniej z ŻADNYM dyskiem takiego problemu nie miałem (przetestowałem szybko 5 modeli pożyczonych od kolegów). Najwyraźniej mój pech. Próbowałem jakiś patchy od dell’a o których info znalazłem na forum, jednak nic nie pomogło. Dopiero specjalny kabel (wpinany do dwóch usb) odpalił dysk.
Podsumowując - jestem zadowolonym użytkownikiem tego laptopa. Gdy go kupowałem zdawałem sobie sprawę z jego ograniczeń, ale wiedziałem do czego jest mi on potrzebny (mobilność) i spełniał moje wymagania. Kiedyś myślałem o UMPC (netbookach, czy jak to tam zwał te eee pc, czy msi wind), ale obecnie nie zdecydowałbym się na coś takiego (za mały ekran i rozdzielczość). Do przeglądania stron internetowych lepiej kupić porządną komórkę (np. HTC touch HD ma ekran 3,2 cala ;P ).
Temat: “Elektronika dla Wszystkich - artykuł”
Łukasz napisał:
Witam czy moglbym prosić o wersje elektroniczna interesuje mnie tylko artykół z tego numeru odnosnie preskalera do 7,5GHz?
Zaczęło się niewinnie - jakoś pod koniec października zaproponowałem mojemu koledze i imiennikowi Michałowi spróbowanie swych sił w minisumo robotów i konstrukcję własnego zawodnika! Stworzyliśmy jakiś ramowy plan na kiedy co by przydało się mieć gotowe i jak mniej więcej wyobrażamy sobie naszego robota. Mając wspaniałą wizję przed oczyma i duży zapas czasu zaczęliśmy się obijać (czytaj nic nie robić w kierunku konstrukcji robota ;P ).Dnia 11.11 zakupione zostały silniki, drivery i kółka, kilka dnia później14.11 zaprojektowana płytka została wysłana do wykonania. Tydzień później kupione zostały dwa przecudnej urody szpachle na kliny. Płytka wróciła po jakiś dwóch tygodniach i wtedy dopiero zaczęły się jakieś bardziej intensywne prace nad robotem - kilka wycieczek po elementy, lutowanie, łączenie, testowanie. Nie obyło się bez problemów - drobne błędy na płytce spowodowały, że spalił nam się jeden z czterech czujników białej linii, natomiast inne nie działały za dobrze. W związku z brakiem tychże czujników w Poznaniu zdecydowaliśmy się na zmianę na dużo większe, ale wypróbowane CNY70. Wymagało to sporo przeróbek na płytce i wpłynęło na ułożenie czujników przeciwnika. Mimo tylu problemów nie zatrzymywaliśmy się i dzielnie brnęliśmy do przodu. 11 grudnia (dwa dni przed zawodami) o godzinie 12 robot był złożony i wydawało się, że wszystko ok - silniki się kręciły, właśnie miały się zacząć dokładne testy czujników linii, gdy nastąpiła awaria silników. Zachowywały się bardzo dziwnie i przez kolejne 12 godzin szukaliśmy usterek. Wiązało się to z działaniem odwrotnym do tego co robiliśmy przez ostatnie dni - po kolei rozbieraliśmy robota, wymieniliśmy wszystkie kondensatory itp… Nic nie pomagało, a rozwiązania problemu po kolei się nie sprawdzały. Na szczęście kolega wpadł zobaczyć jak nam idzie i mając “świeże” spojrzenie szybko znalazł usterkę (dzięki Piotrek)! Dzięki temu byliśmy wciąż w grze! Tyle, że była godzina 4:00 dnia 12 grudnia ;P krótki sen, zajęcia i wracamy do działania - reszta dnia + calutka noc ciężkiej pracy. Około 2:00 w sobotę (zawody za 10 godzin) robot mniej więcej działał - utrzymywał się na ringu, jeździł i coś tam widział. Dzięki sparingom z robotem kolegi zdołaliśmy zidentyfikować wady i zalety naszego robota - walczyliśmy z robotem o 6 silnikach (nasz miał tylko 4), o zdecydowanie lepiej wyprofilowanych klinach, jednak dysponującym pojedynczymi czujnikami przeciwnika. Przy takim stanie rzeczy przegrywaliśmy w sytuacjach gdy roboty były zwrócone do siebie, jednak wygrywaliśmy ze względu na lepsze wykrywanie przeciwnika - byliśmy w stanie czasem atakować przeciwnika od boku. Około 4:00 zabraliśmy się za pisanie programu do większego brata - startowaliśmy również w sumo robotów. Przed 6 szybki prysznic i w drogę. Szczerze mówiąc niewiele z niej pamiętam (dla mnie trwała 20 minut, a nie 3 godziny) - zasnąłem przy wyjeździe z Poznania (a mówiłem sobie, że tylko chwilkę sobie odpocznę), przebudziłem się na moment w rodzinnym Lesznie (dzięki Ewa, że tak ostro zahamowałaś ) i na chwilę na stacji benzynowej gdzie zjadłem snickersa (jeden z niewielu posiłków jakie zjadłem ostatnio).
Po godzinie 9 byliśmy na Politechnice Wrocławskiej. Szybka rejestracja i pakujemy się do boksu. Na dzień dobry okazało się, że nasz robot jest odrobinę za duży - trzeba było przyciąć kilka śrubek - szlifierka kątowa i do dzieła! Jak wszyscy siedziałem sobie w boksie i cicho pracowałem, gdy nagle usłyszałem “wrrrrggrrrrr” - myślę, tak to nasza ekipa z ciężkim sprzętem robot szybko wrócił dostał zastrzyk ołowiu i poszedł na ważenie. 495 gram, może niezbyt piękny, z bebechami na wierzchu, ale nasz! Jako, że najpierw było “duże” sumo toteż wpierw dopracowywałem program do tegoż robota. Niestety problemy techniczne znacznie wpłynęły na występ tego robota - odpadł w fazie grupowej, pokonał jednego robota 2:0, raz przegrał 1:2, a raz 0:2. Szkoda, ale dzięki niemu zauważyłem coś czego nasz mały robocik potrzebował! Szybkie zmiany w kodzie i trochę testów zrzucania pudełka - rewelacja - robot bardzo, ale to bardzo sprawnie spychał gdziekolwiek ustawione pudełko. Szczęśliwi i zaniepokojeni oczekiwaliśmy na rozpoczęcie rywalizacji małych sumitów.
W tej krótkiej przerwie napiszę kilka słów o dotychczasowej organizacji - boksy - super, podziwiam, że udało się zorganizować ich tak dużo, szkoda, że nie było więcej mat do testowania (my na szczęście mieliśmy swoją ;P ). Odnośnie walk sumo - nie było prawie żadnej informacji kto z kim w jakiej grupie, kiedy walki, informacje docierały poprzez gońców, ktoś przychodził, szukał robota i mówił: zaraz walczycie. Miejsce do walk było kompletnie nieprzygotowane - przy pierwszych walkach publiczność była chyba tylko 0,5m od ringu! To niedopuszczalne! Na szczęście po protestach i sugestiach zorganizowano jakąś barierę ochronną.
Tyle odnośnie sumo - czas na konkurencję koronną minisumo! Losowanie - długie i chyba niepotrzebne, cóż z tego, że nasz robot został wylosowany jako ostatni skoro nie brał udziału w ostatniej walce? Sposób rozgrywki - od razu faza pucharowa… - też mi się nie spodobał. Starałem się zasugerować, że może zastosować popularny w e-sporcie double-elimination tournament, co jest moim zdaniem zdecydowanie bardziej sprawiedliwym sposobem rozgrywki + nie dodaje aż tak wielu pojedynków do rozegrania. Jako odpowiedź usłyszałem, że organizatorzy przez wiele dni nad tym radzili i spróbujmy zrozumieć, że robotów jest za dużo i blabalabla. Nic się nie dało poradzić… Cóż, trzeba się liczyć, że można przejechać 400km tylko po to, aby stoczyć 1 walkę. Ringi - niezgodne z regulaminem zamieszczonym na stronie - wysokość mniejsza niż 2,5 cm. Kiedy to zgłosiłem poprawiono JEDEN z ringów! Drugi pozostał za niski (sic!). Pierwsza walka - rywalizujemy z “puchą” (robotem o dwóch dużych kołach, wysokim). Sędzia nakazuje ustawienie robotów na przeciwko siebie, co jest niekorzystne dla naszego małego zawodnika - dzięki dobrej widoczności nie opłaca się nam decydować się na siłowe rozwiązanie (jazda na wprost, kto mocniejszy, to może jest dobre dla ślepych i głupich robotów). Z wielkimi kłopotami zwyciężamy 2:1. Natychmiast zmieniamy program, aby robot wpierw uciekał, dopiero później atakował. Oczywiście w następnych rundach wyszedł kolejny bubel organizacyjny - sędzia na drugiej macie umożliwiał ustawianie robota inaczej niż na wprost! <grrr> a i przez cały czas trwania eliminacji robiło się na sali coraz ciemniej - nasz robot był bardzo czuły na zmiany oświetlenia. Druga i trzecia runda poszły szybko - spotkaliśmy kolejnych przedstawicieli kategorii “puszkowej”, lub jak je celnie nazwał jeden kolega z Wrocławia - roboty z komputer świata <heh>. W ostatniej rundzie stanęliśmy właśnie naprzeciw tego kolegi i jego wszystko-widzącego robota o dwóch sharpach na serwach. W pierwszej rundzie jego robot zablokował się przy brzegu ringu, natomiast nasz wciąż wykrywał go jednym sensorem co powodował, że kręcił się w kółko, na szczęście dodatkowo przybliżał się powoli do celu… Bliżej… bliżej… już ma atakować, ale robot przeciwnika ruszył! Na szczęście cel był już namierzony i chwilkę późnie zepchnięty. W drugiej rundzie nasz robot próbował się odsunąć, jednak został wyśledzony i zepchnięty decydującej starcie - nasz robocik umyka na bok, namierza przeciwnika i bah! Jesteśmy w finale! Dzięki za pasjonującą walkę!
Po trzymających w napięciu eliminacjach nastąpiła dłuższa przerwa, w trakcie której zamknięto bufet, a następnie zabrano krzesła (uhm?). W trakcie przerw w walkach minisumo obejrzałem zawodników kategorii Freestyle i niesamowite wrażenie zrobił na mnie robot GT-07. Naprawdę byłem pod wrażeniem konstrukcji i pasji, z jaką twórca o nim opowiadał. Tak trzymaj!
Powróćmy jednak przed salę wykładową, gdzie podekscytowani, ale już strasznie zmęczeni oczekiwaliśmy na finał. Chciałem przetestować robota w nowych warunkach oświetlenia, o co prosiłem jednego z organizatorów, jednak zostałem całkowicie zignorowany. O godzinie 19, gdy „show” się zaczęło wyszła jedna osoba z sali i poprosiła o oddanie robotów, aby je gdzieś tam wnieść. Wywołało to ogromnie wzburzenie wśród zawodników, a gdy ktoś odmówił pojawił się organizator wyższej rangi i powiedział: „Jak nie oddacie robotów to nie startujecie”… Komentarz do tego zdarzenia chyba nie jest potrzebny. Ostatecznie weszliśmy do sali, ale nie było dla nas(zawodników) żadnych wolnych miejsc, gdyż najlepsze miejsca (blisko sceny) zostały zajęte przez osoby z plakietkami “Organizator”. Jedyną osobą, która się tym wszystkim przejęła był opiekun KN Konar Pan dr inż. R. Muszyński, z którym rozmawiało się bardzo przyjemnie i sporo wyjaśnił. Przejdźmy do najistotniejszej kwestii - rywalizacji finałowej minisumo! Szczęśliwie nie zostaliśmy wylosowani do walki z naszym kolegą z uczelni, naszym przeciwnikiem został przedstawiciel Wrocławia - Eurobot. Nasza walka była drugą, w pierwszej Wojtek szybciutko uwinął się z przeciwnikiem, więc w przypadku przejścia do wielkiego finału czekała nas bratobójcza walka. Zostaliśmy wywołani, ruszamy na ring, coś tam mówię ;P i podchodzimy do maty. Proszę sędziego o próbny przejazd i niestety cztery ustawione reflektory powodują, że nasz robot nie widzi białej linii… Dzięki uprzejmości przeciwnika (wielki szacunek za to) reflektory zostają wyłączone, a wzmocnione oświetlenie ogólne. Te zabiegi sprawiły, że nasz sumita ponownie poprawnie wykrywał białą linię i mógł normalnie rywalizować z przeciwnikiem. Pierwsza runda - ustawiam robota, uruchamiam, ruszyły… zamieramy… krótka potyczka - przeciwnik bardzo skutecznie znajduje naszego robota i bezproblemowo „od boku” spycha poza ring. Kiepsko widziałem nasz szanse… W drugiej rundzie drugi Michał ustawia robota, 3..2..1.. start, ruszyli, odjeżdżamy na bok, zauważamy rywala, ruszamy na niego… nasza klino-szpachelka pod nim i tak! Zepchnięty! 1:1 - decydujące starcie. Kibice kibicują, mam wystawiać robota, ale jakoś zdenerwowany myślę irracjonalnie, że w pierwszej rundzie przyniosłem pecha i nie powinienem startować… Ruszyli, nie było czasu na głębsze przemyślenia, znów krótkie starcie, znów on na naszych klinach i jeeeeesteśmy w finale! Jupi! A rano byłem załamany i nawet nie śmiałem pomyśleć o czymkolwiek więcej niż jedna wygrana walka, a tu taka niespodzianka! Krótka przerwa…
… i finał. Tym razem odrobinę bardziej na luzie. Wiemy, że robot przeciwnika ma „lepsze” kliny i nie ma co ryzykować bezpośredniego starcia. Stawiam robota, sędzia daje komendę start. Ruszyli! My na bok, Wojtka robot na wprost, obrót, przeciwnik namierzony, spychamy i blokujemy się z przeciwnikiem na skraju ringu. Następuje walka w zwarciu, z nerwów wrzeszczę na nasze maleństwo: „dawaj”, „spychaj”, sędzia mnie upomina, że z tego wszystkiego za bardzo zbliżam się do ringu. Ma rację, ale byłem taki zdenerwowany! Ostatecznie (wierzę, że dzięki dopingowi) spychamy rywala za ring. Druga runda (tak blisko zwycięstwa) zaczyna się podobnie, jednak tym razem następuje starcie czołowe, a w tej sytuacji nasz robot nie ma szans i ląduje za ringiem. Decydujące starcie (znów) zaczyna się jak pozostałe - my na bok, przeciwnik przed siebie, chwilka ruchu robotów, przeciwnik namierzony i wypchnięty! Zwyciężamy, to było niesamowite, fantastyczne uczucie Wręczenie złotej strzały i wywiad do radia i telewizji. Jaki to był długi dzień… Droga powrotna - znów prawie cała przespana
Podsumowując - mimo wielu błędów organizacyjnych będę bardzo miło wspominał te zawody, wspaniała atmosfera, dużo robotów i zwycięstwo
Podsumowanie II - od czasów liceum tak dużo nie napisałem, ok. 1700 słów!
Jakiś czas temu kolega namówił mnie na spróbowanie programu RightMark CPU Clock Utility. Początkowo niechętnie podchodziłem do tego pomysłu ponieważ uważałem, że program, który dodatkowo obciąża procesor (jakiś narzut wnosi na pewno) jest zbędny. Dałem się jednak przekonać i wypróbowałem. Efekty są rewelacyjne - na moim komputerze stacjonarnym temperatura normalnej pracy (firefox + gg + thunderbird + coś jeszcze) spadła o 10 stopni! Z 45 do 35 dzięki obniżeniu mnożnika oraz napięcia zasialania. Przy tym nie da się odczuć spadku wydajności, dzięki profilowi performence on demand (dynamiczne zmiany wartości mnożnika oraz napięcia zasilania w zależności od potrzeb). Na laptopie oczywiście też korzystam z tego programu, ale niestety nie wyświetlana jest temperatura na procesorze, więc nie wiem o ile została obniżona (ale klawiatura jest chłodzniejsza ;). Podsumowując: polecam wykorzystywanie tego programu, chociażby z ekologicznego punktu widzenia (mniej zużytej energii), jak również z faktu, że komputer będzie działał ciszej.
W najbliższych dniach(15-17) obędzie się XI Festiwal Nauki i Sztuki. W związku z niekompetencją Działu Promocji (pominę opis ich fatalnej działalności, bo nie chcę się znów denerwować) o występowaniu tam dowiedział się niecały tydzień temu czytając swoje nazwisko w książeczce o tejże imprezie. Czyli już jutro, o godzinie 13:15, w sali C2 (Centrum Wykładowe) będziecie mogli usłyszeć mój krótki wykład pod tytułem: “Zawodnik sumo bez nadwagi, – czyli słów kilka o konstruowaniu własnego robota sumo”.
Gorąco zapraszam wszystkich! Wykład będzie miał charakter “popularno-naukowy” tzn. będzie raczej skierowany do osób, które rozpoczynają swoją przygodę jako robotycy/chcą dowiedzieć się czegoś więcej o robotach
Oprócz wykładu w CW znajdzie się stoisko KN CybAiR.
Termin i miejsce raz jeszcze: 15.10.2008r. (środa), 13:15, Centrum Wykładowe sala C2.
W trakcie wakacji wraz z przyjaciółmi wziąłem udział w konkursie organizowanym przez firmę Imperial Tobacco (czwartego koncernu w branży tytoniowej). Celem konkursu było przygotowanie projektu czujnika obecności produktu możliwego do zamontowania na jednej z maszyn znajdujących się w hali produkcyjnej. Zadanie było ciekawe, a i nagroda całkiem niezła. Niestety nasz projekt nie spotkał się z uznaniem komisji sędziowskiej i niestety nie zwyciężyliśmy. Mimo to uważam, że projekt wyszedł bardzo dobrze i dzisiaj publikuję go na łamach mojej strony. Współautorami byli: Anna Nowak, Ewa Bednarek, ja oraz Michał Kaczmarek. Współpraca układała się wyśmienicie, każdy znalazł w projekcie coś dla siebie. W załącznikach znajdziecie efekt naszej pracy
Temat jest łączony z powodu problemów jakie miałem z edycją pdf’ów. Schematy blokowe wykonane w M$ Visio (wyśmienity program) wydrukowane do pdf’ów wyglądały dobrze, jednak w momencie sklejenia ich z innymi plikami pdf w jeden duży ulegały uszkodzeniu :/ nic na to nie mogłem poradzić mimo prób wykorzystania kilku różnych programów. Dodatkowo w wersji na stronę dodałem w tle napisy i w programie, w którym edytowałem wszystko wygląda okej, jednak w chwili otworzenia pliku przez Adobe Acrobat Reader’a niektóre napisy wyskakują “na wierzch”, na inne napisy (a tak być nie powinno). Dodatkowo używanie Foxit Editora powoduje zmianę autora, na twórcę programu. Jakoś sobie z tym poradziłem edytując plik w hexplorerze i podglądając gołe wartości <haxxor> A i chciałem spróbować włączyć ochronę dokumentu i też miałem z tym problemy. Jako, że nie chciało mi sie poświęcać na to zbyt dużo czasu olałem tę kwestię - jak chcecie porywajcie ;P Podsumowując - muszę się rozejrzeć za jakimś komercyjnym programem do edycji pdf’ów, żeby następnym razem nie mieć takich problemów.
Sporo czasu minęło od ostatniego posta. Wszystko dlatego, że serwer znów nie działał, a jako, że wakacje nie miał go kto naprawić. Ostatecznie dzięki interwencji przemkovv’a mój blogaff “stanął na nogi”. Dużo miałem do napisania, bo dużo się działo - na najbliższe dni szykuje się mała rewolucja - planuję sporo pododawać do stronki.
Małe podsumowanie sesji na PP: wszystko do przodu, rzutem na taśmę wyższy stopień stypki się udało osiągnąć. Tylko z informatyki nie miałem czasu wpisów zdobyć i teraz będę musiał we wrześniu o nie walczyć.
Jako, że trochę wolnego czasu miałem, a potrzebowałem relaksu postanowiłem przypomnieć sobie jak to jest grać na komputerze włączyłem więc Warcrafta, niestety do mojego ulubionej mapy ums’s (use map setting) nie było chętnych, a pod ręką miałem wolne komputery to postanowiłem zrobić z nich użytek. Poniżej można zobaczyć stanowisko:
Oczywiście na czymś takim grać się nie da (przecież są trzy myszki i trzy klawiatury, a ręce mam dwie ). W celu poprawienia tej niedogodności kolega polecił mi program o nazwie synergy (strona domowa projektu). Ten programik umożliwia wykorzystywanie jednej myszki/klawiatury do obsługi kilku komputerów (umożliwia nawet kopiowanie tekstu na jednym ekranie i wklejanie go na drugim). Całość jest świetnym rozwiązaniem, jeśli mamy do sterowania kilka komputerów, trzeba się tylko przyzwyczaić, bo ja nie miałem odruchu przechodzenia z jednego monitora na drugi poprzez dojechanie do krawędzi ekranu.
Podsumowując - z grania nic nie wyszło, ale przy obsłudze trzech komputerów jedną myszką było sporo zabawy.
Na targach Computex 2008 firma NVIDIA zaprezentowała ciekawy produkt - Tegra 650. Jest to w pełni wyposażony procesor mający konkurować z Intelowskim Atom’em. Głównym punktem układu jest mikroprocesor o rdzeniu ARM11 (lub cztery takie procesory), dodatkowymi procesor do obróbki grafiki oraz osobny do HD Video. Struktura wewnętrzna:
W trakcie tragów ukazana została wydajność urządzenia - pokazana płytę główną do Asus eeePC opartą o Tegrę, której powierzchnia wynosiła 144mm^2. Dla porównaniu płyta z procesorem Atom Intela - 1250-1850mm^2. Pod względem “prądożerności” Tegra również bije na głowę konkurencję od Intela.
Jedynym problemem Tegry jest fakt, że oparta jest ona o RISC’owy rdzeń z całkiem inną listą instrukcji. Z tego powodu obecnie dostępne oprogramowanie na takim procesorze działać nie będzie.
O dalszej przyszłości i rozwoju tego typu produktów w wielkim stopniu zadecydują twórcy oprogramowania. Jeśli platforma ta będzie mogła pochwalić się dużym zbiorem atrakcyjnych programów to niewątpliwie stanie się realną konkurencją dla x86 (już próbuje rywalizować w kategorii tanich minilaptopów). Oby tak się stało!
A jaka jest Wasz opinia odnośnie rozwoju komputerów?
Liczba komputerów na osobę w moim przypadku osiągnęła wartość 2. Już od dłuższego czasu nosiłem się z zamiarem zakupu laptopa, przede wszystkim celem poprawienia mojej mobilności. Kilka razy zdarzyło się, że potrzebowałem zabrać komputer ze sobą (wykład w KN CybAiR, drzwi otwarte, laborki, ostatnio konferencja, powrót do domu). Z braku własnego musiałem pożyczać maszynę od mojej dziewczyny. Służyła mi bardzo dobrze, ale nie była skonfigurowana pode mnie - brak niezbędnego oprogramowania, ustawień itp. itd. Jako, że trafiła mi się atrakcyjna oferta zdecydowałem się na zakup. Modelem, o którym mowa to Dell Latitude X300. Zobaczyć można go tutaj, a o specyfikacji poczytać tutaj. W skrócie:
Wyświetlacz - 12,1” o rozdzielczości 1024×768,
Procesor - Mobile Intel Pentium M Low Voltage 1200 MHz,
Pamięć RAM - 128 MB + 1024 MB = 1152 MB (mniejsza część to wlutowana na stałe kość pamięci),
Dysk twardy - 40GB,
Karta graficzna - zintegrowana Intel 855GM, do 64MB pamięci,
Karta sieciowa zwykła i bezprzewodowa, bluetooth, IrDA,
Wyjścia/wejścia - 2 x USB, FireWire, VGA, modem, słuchawkowe i mikrofonowe, PCMCI, jedno, które nie wiem do czego jest ;), dwa głośniki, klawiatura (!), touchpad.
Chyba wszystko. Z baterią waży 1,32 kg.
W komplecie była również stacja dokująca (a w niej dodatkowe porty - LPT, COM, VGA, dodatkowe USB, PS2, napęd optyczny - combo - nagrywarka CD/odtwarzacz DVD, czytnik kart SD, dodatkowa bateria i UWAGA! subwoofer). Waga całości: 1,81 kg.
Wszystko razem daje niezły zestaw. Niestety używany, co objawia się rysami na górnej części obudowy i zużyciem baterii - jedna już do połowy “styrana”, a druga do 70%. Dodatkowo na środku ekranu widać lekkie przebarwienie - bardzo popularne w tym modelu (na szczęście nie przeszkadza w pracy).
Szybko doprowadziłem maszynę do działania - system pospiesznie ściągnięty z MSDNA, później pół gigabajta sterowników ze strony dell’a (nie mogłem znaleźć żadnych do wifi). Ostatecznie wszystko skonfigurowane, xp odchudzony, ładuje się prawie tak szybko jak na stacjonarnym.
Kilka zdjęć prezentujących omawianego laptopa:
Cieńszy aniżeli komórka!
Na tle większego brata (też Wiedźmina):
W związku z zakupem laptopa zacząłem się rozglądać po dostępnych modelach, moją uwagę przykuła maszyna o identycznej nazwie (X300), tylko innego producenta (Lenovo). Znaleźć można go tutaj. Jak myślicie, zgodzą się zamienić?Przeglądając nieprzebrane zasoby Internetu natrafiłem na kilka ciekawostek. Oto one:
- laptop made by Biedronka(R) - opis oraz wygląd, szkoda, że cena wynosi 999zł, a nie 666zł
Od jakiegoś czasu jestem szczęśliwym posiadaczem wielce interesującego zestawu ewaluacyjnego - STM32 Primier. Już kiedyś (przy okazji posta o tłumaczu google) było o nim wspominane. Teraz, kiedy już mam to cudo w rękach napiszę o nim nieco więcej. Całość wygląda tak:
Cały zestaw jest maleńki, jednak posiada spore możliwości - został wyposażony w:
akcelerometr (MEMS),
wyświetlacz LCD (64K colors, 64×64 pixels),
2 złącza USB (debug i programowanie oraz jedno komunikacyjne,
guzik,
diody led,
własne zasilanie w postaci baterii.
Bardzo istotną zaletą omawianego zestawu ewaluacyjnego jest fakt, że do jego programowania nie potrzebujemy żadnych dodatkowych narzędzi. Całość odbywa się poprzez podłączenie primer’a do komputera poprzez złącze USB, które jednocześnie pełni funkcje zasilania oraz programatora. Rozwiązanie bardzo wygodne i przyjemne w stosowaniu.
Mikrokontroler, w jaki wyposażony jest primer oferuje sporą moc obliczeniową, dzięki czemu wraz z urządzeniem dostajemy system operacyjny przygotowany dla tego urządzenia - CircleOS. Niestety nie miałem jeszcze okazji pisać programów pod primer’a więc wypowiadać się o przydatności systemu operacyjnego nie będę.
Kilka słów za to chciałem poświęcić rodzinie mikrokontrolerów, z której wywodzi się ten użyty w prime’rze. Notę katalogową można znaleźć tutaj. Są to układy wyposażone w nowoczesny rdzeń ARM (Cortex-M3), obudowane całkiem niezłymi peryferiami i… zaskakująco tanie! Na TME można znaleźć przedstawicieli tej rodziny w cenie do 20zł (przy zakupie pojedynczej sztuki)! Poniżej przedstawiam porównanie z kosztującą podobną kwotę ATMegą 64.
ATMega 64
STM32F103C8
Koszt (1 sztuka TME)
15,40
16,99
Pamięć FLASH
64k
64k
Maksymalna częstotliwość
16 MHz
72 MHz
SRAM
4 KB
20 KB
Liczniki
4
4
ADC
1 x 10-channel x 10 bit resolution
2 x 12-channel x 12 bit resolution
Interfejsy
1xSPI, 1xI2C, 2xUSART
2xSPI, 2xI2C, 3xUSART
1xCAN, 1XUSB
Wymieniłem tylko kilka kwestii. Chyba każdy widzi różnicę
Teraz moje najistotniejsze pytanie - skoro tak potężny i nowoczesny zestaw ewaluacyjny jest tak tani, to czemu my w pracowni na laboratoriach wciąż wałkujemy 8051? Zdaję sobie sprawę, że trzeba zaczynać od podstaw, ale czemu my skończyliśmy naukę na podstawach i o nowościach niewiele było wspominane?
W najbliższym czasie postaram się zamieścić info o projektach zrealizowanych z wykorzystaniem STM32 Primer’a.